Bielizna Kinga pojawiła się w 1994 roku i od tego czasu zdobyła rzeszę fanek i wiernych klientek. Bielizna jest gustowna, dobrze skrojona i w związku z tym bardzo chętnie kupowana. Biustonosze push-up, do kompletu dwa rodzaje dołów ( figi i stringi, czasem szorty). Świetne, wysokiej klasy surowce, miękkie koronki, szalona dbałość o detale. To wszystko sprawia, że w naszych sklepach internetowych Kinga pośród marek specjalizujących się w biustonoszach push-up może się pochwalić najmniejszym współczynnikiem zwrotów z powodu źle dobranego rozmiaru lub niewłaściwego kroju. Do tej pory jednak Kinga obsługiwała wielbicielki push-up’ów, a więc z raczej typową rozmiarówką (obwody 70-80, potem poszerzone do 85, miseczki A-D, potem poszerzone do E). Ostatnio firma powiększyła ofertę o nową markę bielizny: Sophie Verney by Kinga. Czego możemy się spodziewać po nowej marce by Kinga?
Na sezon wiosenno-letni Linea Maxima uszyła nowy model biustonosza na duży biust – Eva – początkowo zaproponowany w kolorze słodkiej wanilii. Na jesień paleta kolorystyczna wzbogaciła się o nowe oblicze modelu: biały biustonosz z haftem wykonanym w tonacjach beżu i delikatnych brązów. Nowy kolor jest dostępny w tej samej rozmiarówce co waniliowa poprzedniczka – od 70 (J-I) do 110 (C-G).
Majtki do kompletu nadal są niestety nieosiągalnym marzeniem. Linea Maxima – wake up!
Nowa niezwykle urodziwa biało-brązowa Eva w całej swej krasie prezentuje się bardzo efektownie i jest z pewnością miłą odmianą po nieśmiertelnych białych i czarnych stanikach dla puszystych.
Do obejrzenia szczegółowo w zoomerze na stronie z pełną prezentacją biustonosza: http://www.bieliznaxxl.pl/Eva_503_biustonosz_polusztywniany_duze_rozmiary_p3175.html
Poniżej mała zajawka:
Jest niewątpliwie w rozmiarze XXL ale jednocześnie delikatna i lekka. Tajemnicza kusicielka, uwodzicielska pomimo swoich gabarytów. Duża i piękna! Do tego wszystkiego ma równie piękne imię. Poznajcie Delfinę, na pewno nie będziecie żałować. (więcej…)
Milena to polska marka bielizny, która jako jedna z nielicznych nie zapomina o konsumentkach noszących większe rozmiary. I to nie “większe XL”, odpowiadające co najwyżej naciąganemu 42 (takie zwyczaje ma np. białostocka Gaia), ale normalne duże rozmiary, takie do noszenia a nie tylko (więcej…)
Od kiedy jesteśmy puszyste już pisałam – jak wiadomo – nigdy nie wiadomo. Ale od kiedy jesteśmy oprócz tego “biuściaste”? W tym miejscu użyję znów mojego ulubionego stwierdzenia: “to zależy”. Ostatnio zdarzyło mi się trafić na bloga niejakiej Stanikoholiczki , zatytułowany wdzięcznie “Stanikomania”.
Na blogu tym owa stanikoholiczka stara się za wszelką cenę przekonać kibicującą jej gawiedź, iż do tej pory nosiła stanik absolutnie nieadekwatny rozmiarowo. Że z rozmiaru dajmy na to 70A jego posiadaczka powinna obowiązkowo przeskoczyć na 65 D, wtedy wygląda sexy, ona i jej biust tudzież (cała saga czarująco udowodniona fotograficznie, co by gawiedź nie miała wątpliwości).