logo

Modelka która nie jest szparagiem

logo

Ostatnio przeczytałam z zaciekawieniem wywiad z niejaką Marianną Krystew, ostrzegającą cały świat, iż nie jest szparagiem. Jest wszem i wobec modelką sizeplus, czyli reprezentującą duże rozmiary (rozmiary ponad przeciętność). Przy czym należy podkreślić, że w świecie modelek rozmiary zaczynają się od 32 a kończą na 38. Od rozmiaru 40 zalicza się modelki do sizeplus, koniec i kropka.Wymiary szparaga-nie szparaga: Marianna Krystew- wzrost 178cm, a reszta? 107cm/77cm/107cm. Określenia “puszysta” nie lubi, bo według niej puszysty może być kot, a nie kobieta, i stwierdza rezolutnie na koniec wywiadu: “I nie jestem puszysta!”. Zgadza się, nie jest puszysta, chociaż jest sizeplus. W świecie modelek obowiązują zupełnie inne standardy puszystości niż zwykłe, uliczne. Nie wiem jak wy, ale osobiście uważam rozmiar 42 za średnią polską uliczną. Jak wygląda pani Marianna można zobaczyć poniżej, zaś co mówi na swój temat można przeczytać na stronie moveout.pl

Modelka sizeplus

Marianna zdradza nam, że na pokazie Johna Galliano chodzi Velvet – modelka w rozmiarze 48/50. U nas takich modelek brak. Marianna twierdzi, że nie ma dla nich rynku. Cześciowo przyznaję jej rację: nawet producenci, którzy się pokusili o poszerzenie kolekcji do rozmiarów wykraczających poza standardowe S-M-L, wolą pokazywać swoje dzieła na szczuplutkich modelkach, nawet gdy dostępna rozmiarówka dosięga XXXL. Są oczywiście chlubne wyjątki – białostocka firma bieliźniarska Gaia pokazuje linię swoich biustonoszy dla puszystych na modelce, która z pewnością nie jest wieszakiem. Jest to dama dojrzała i odpowiednich rozmiarów. Marka stworzona przez firmę Gaia dla puszystych biuściastych nosi nazwę Linea Maxima .

Gaia Selena

Przyznacie, że Marianna w porównaniu z modelką firmy Gaia to chudzinka?

Wróćmy na moment do tematu pod tytułem “od którego momentu zaczyna się puszystość”. Czy nie macie wrażenia, że należy uwzględnić takie rzeczy jak np. wzrost? Kobieta mająca w biodrach 107 znajduje się pomiędzy polskim rozmiarem 42 (104 w biodrach) a 44 (108 w biodrach).

Przy wzroście Marianny (niemal metr osiemdziesiąt) takie wymiary raczej nie robią wrażenia. Gdyby jednak ta sama kobieta była o 20 cm niższa to zmienia postać rzeczy – zmieniają się proporcje sylwetki. Taka pani wizualnie byłaby już nieodwołalnie odbierana jako kobietka przy kości. Przypominam, że polska rozmiarówka zaczyna się od 34 i kończy na 58. Osoba nosząca 42-44 znajduje się wciąż w środku tabelki rozmiarowej. Nie jest za chuda ani za gruba, tylko jest średniakiem-przeciętniakiem. Jednak tylko teoretycznie. Bo rozmiar 42 (czy 44) przy wzroście 158 i 178 to dwie różne rzeczy.Marianna dzieli się swoimi słusznymi spostrzeżeniami: “(…) więcej takich modelek być powinno. Tylko polskie gazety ich nie pokazują. Bo jak w rozmiarze 42 to kobieta obowiązkowo musi być niska, okrągła i z biustem na kolanach.”.Jak widać jednak na następnej fotografii poniżej, rozmiar 42 nie musi oznaczać końca świata. Przykre, że większość producentów ładnej i seksownej bielizny oznacza wymiary Marianny (42-44) za maksymalnie produkowane. I tutaj są wyjątki, lecz niestety nie wśród rodzimych firm. Poniżej ponętna puszysta modelka (niestety zagraniczna) prezentująca bieliznę erotyczną DreamGirl, dostępną od rozmiaru 34 do… no zgadnijcie? Do rozmiaru 52!

Piękna puszysta modelka
W polskich sklepach internetowych modele dostępne od rozmiaru S do XXXL prezentują same szczupłe modelki, nawet nie sizeplus :) Oto fotka jednej z propozycji ze sklepu Intymna.pl:

pokażcie nam jak to leży na puszystej!

(tu były zdjęcia modelki Moniki prezentującej linię kostiumów kąpielowych firmy Eldar, którą pomyłkowo wzięłam za Mariannę. Zdjęcia usunęłam, a za pomyłkę Mariannę serdecznie przepraszam i zapewniam, iż nie miałam żadnych złych intencji. )

Na stronie Marianny (mariannakrystew.com) są odnośniki do zagranicznych agencji modelek sizeplus, dla których Marianna pracuje. Z ciekawości wlazłam na bodajże dwa. A tam puszystych modelek zatrzęsienie – tylko wybierać. Od rozmiaru 40 wzwyż oczywiście. Te w rozmiarze 40 można sobie darować. Generalnie można sobie darować wszystkie te, którym widać żebra, kości miednicy lub głębokie “solniczki” przy szyi. To są puszyste naciągane. Ale były też śliczne modelki puszyste na serio, w rozmiarach 44, 46 i kilka nawet 48. Niestety w naszym kraju takie agencje modelek nie istnieją. Która Polka odważyłaby się przy rozmiarze 46 czy 48 stanąć oko w oko z fotografem i to w dodatku w bieliźnie… przecież modelka musi być szczupła a ja…?

Dlatego mamy to co mamy – bieliznę dla puszystych (co jest oczywiście kompletnie bez sensu) prezentują w naszym kraju śliczne szczupłe modeleczki. Z małymi wyjątkami typu Linea Maxima, jedynie potwierdzającymi regułę.

18 odpowiedzi w “Modelka która nie jest szparagiem”

  1. Monika pisze:

    Zanim skomentuję te fasmantagorie dobrze by było, aby autorka tego tekstu podpisała się imeniem i nazwiskiem …. będziemy wiedziec kto jest autorem tych bredni:)

    Na miejscu Marianny, aluzja dotycząca erotycznej bielizny, znalazłaby swoje konsekwencje w sądzi … ja bym tak osobiście zrobiła.

    Trzeba byc ślepym, zeby znaleźć podobieństwo pomiedzy Marianna Krystew a modelką reklamujaca firmę Eldar … dalej juz nie będę tego komentować.

    Co do Pani w biustonoszu owiniętym tiulem … nie nazywajmy tej Pani mianem modelki …. ja osobiście stawiam na księgową z firmy produkującej te cudeńka, koleżankę fotografa … lub tez uwaga! samą autorkę tego tekstu:) to nie jest “modelka” … nie mylmy dwóch zasadniczych pojęc. żeby nosic stanik w rozmiarze G-H-I, nie trzeba być w rozmiarze 44+, dziewczyny w mniejszych rozmiarach mogą miec tez większy biust, co nie wiąże się bezpośrednio z posiadaniem zwalistego brzucha.

    Określanie w/w Pani “modelką” budzi moj niesmak. Proponuję jednak częściej odwiedzać strony światowych agencji plus size, to moze zrozumiemy, ze kobieta w rozmiarze 42+ jest sexy! (ta która ma “solniczki” i ta bez … choc komplenie nie wiem co to takiego) ma piękne ciało, jędrny tyłek, cudowne włosy. Kobiety w Polsce są kobietami zaniedbanym, które za wszelką ceną chcą znalezc wytłumaczenie swojej ułomności, obzarstwa i lenistwa. Wypisują potem jakieś brednie o wewnętrznym pięknie. Guzik prawda! weźcie się do roboty!

    Powołujesz się na świat modelingu … więć przyjmij do wiadomosci, ze agencje “standardowe” posługują się rozmiarem max 38 i to nawet przy wzroświe 180cm, pozostałe rozmiary zaliczamy do grupy “plus size”. Więc nie wystrczy owinąć się tiulem, ułożyć włosy w zakładzie fryzjerskim Pani Krysi, zeby byc modelka … do tego potrzebne jest coś więcej.

  2. admin pisze:

    Zdaje się, że masz problemy jeśli chodzi o czytanie ze zrozumieniem. Nie uważam za konieczne przyjąć do wiadomości, że „agencje “standardowe” posługują się rozmiarem max 38 i to nawet przy wzroświe 180cm, pozostałe rozmiary zaliczamy do grupy “plus size”.”, bo to właśnie ja to stwierdziłam w moim poście, podając to jako ciekawostkę, po przeczytaniu wywiadu z Marianną Krystew na stronie moveout.pl. Dla przeciętnej zjadaczki chleba słowo „modelka” kojarzy się bowiem z kimś przeraźliwie chudym i nie ma ona pojęcia o czymś tak abstrakcyjnym, jak „plus size modelling”, bo wydaje się jej, że takie coś nie istnieje, bo nie ma prawa istnieć coś takiego jak modelka w rozmiarze 40, a nie daj Boże większym. Do niedawna mnie samej też się tak wydawało, takie są obiegowe opinie o modelkach – zgrabniutkie i szczuplutkie. Tymczasem okazuje się, że kobieta w rozmiarze powyżej 40 może być piękna i zgrabna i do tego być (o zgrozo!) modelką. Ano może. I to jaką!

    Ale do rzeczy, bo zdaje się według Ciebie wypisuję brednie.

    1.Modelka prezentująca bieliznę dla puszystych Linea Maxima: nie mam pojęcia jaki zawód wykonuje w rzeczywistości, z pewnością nie jest zawodową puszystą modelką, bo takich w Polsce brak, o czym była mowa w moim poście! Znowu kłania się czytanie tekstu ze zrozumieniem: „Marianna zdradza nam, że na pokazie Johna Galliano chodzi Velvet – modelka w rozmiarze 48/50. U nas takich modelek brak. Marianna twierdzi, że nie ma dla nich rynku.(…)”. Linia bielizny Linea Maxima jest owszem dla puszystych biuściastych, ale…puszystych nie tylko w miseczce, lecz także a może przede wszystkim że się tak wyrażę w objętości, czyli w obwodzie pod biustem. Ten sam stanik przedstawiony na modelce noszącej 70 H lub nawet J, bo do takiej miseczki model przedstawiony na zdjęciu jest produkowany , przypuszczam nie oddałoby wizji marki. Ta bielizna jest „maxima” nie tylko w poprzek, ale i wzdłuż! A używając w stosunku do modelki słowa „modelka” nie miałam na myśli iż jest zawodową modelką, w kontekście wyjaśnień zawartych w poście dwa zdania wcześniej (zawodowych modelek w rozmiarze 48/50 u nas brak,ani też nie ma dla nich u nas agencji). Gdyby u nas było zatrzęsienie agencji dla „sizeplusek” to produkt prezentowałaby zawodowa modelka o gabarytach Velvet. I wszystko byłoby cacy. A tak to … mamy to, co mamy. I o tym był mój post, czego zdaje się nie zrozumiałaś albo przynajmniej nie do końca. Jakby nie było kapelusze z głów dla białostockiej firmy, która odważyła się przełamać tabu i pokazać biustonosz dla puszystych biuściastych na modelce (choć amatorce)puszystej, zamiast na biuściastej chudej (to zdaje się chciałaś zasugerować)… notabene zapraszam Cię na stronę eldar.com.pl i wskazanie choćby jednej kreacji bielizny erotycznej, którą to podobno aluzyjnie przypisywałam Mariannie. Otóż firma Eldar produkuje każdego rodzaju bieliznę od S do XXXL ale o charakterze codziennym, a nie erotycznym. Ponadto nie uważam, aby prezentowanie bielizny erotycznej było hańbą i plamą na honorze profesjonalnej modelki (patrz wzięta modelka Obsessive, jej nazwisko wyleciało mi teraz z głowy). To nie jest pornografia, to jest sztuka i nie mylmy pojęć!

    2.Nie zgadzam się z tobą, że kobiety w Polsce są zaniedbane i “za wszelką ceną chcą znalezc wytłumaczenie swojej ułomności, obzarstwa i lenistwa. Wypisują potem jakieś brednie o wewnętrznym pięknie.”. Otóż kobiety w Polsce wcale nie są mniej zadbane od kobiet w innych krajach, a wewnętrzne piękno mają nie tylko te szczupłe, wyobraź sobie. Co do obżarstwa i lenistwa to myślę, że nie masz pojęcia o czym piszesz: puszystość według Ciebie wynika tylko z tych dwóch przywar? W świecie modelingu może i tak (twoja wypowiedź sugeruje, iż świat ten jest właśnie tym, z którego pochodzisz). Niemniej jednak w świecie realnym kobiety tyją z tysiąca różnych przyczyn – cierpią na choroby przemiany materii (wśród których wiedzie prym cukrzyca), przechodzą ciąże i porody, zajadają stresy, tyją po lekach. Nikt nie rodzi się puszystym. Puszystość nie jest stanem permanentnym ale podczas jego trwania potrzebujesz bielizny tak samo jak wtedy gdy jeszcze byłaś szczupła. Dlatego powstał ten blog. Jeśli nie jest on dla Ciebie, po prostu nie odwiedzaj go więcej.

    Ponieważ sama nie byłaś uprzejma się przedstawić, podałaś jedynie swoje imię, więc jeśli Cię to tak ciekawi, Moniko – mam na imię Ala.

  3. Monika pisze:

    Moja Droga Alu … sama nie jestem kobietą szczupła … nosze rozmiar 42/44 i mam 180 wzrostu, ale chodzę na siłownie, pływam i biorę lodowaty prysznic. Nie zgodzę się z Tobą co do stwierdzenia, ze kobiety w Polsce cierpią na permanenta cukrzycę i dlatego wyglądają tak jak wyglądają. Babki są leniwe. Po urodzeniu dziecka uważają ze ich misja na ziemi spełniła się, są juz “nadistotami” i teraz juz mogą chodzic w pasterskich swetrach i dresie 24h. Oczywiście, ze za jakiś znikomy procent otyłości odpowiada nasze kiepskie zdrowie … jednak zdecydowanie większą krzywdę robią nam chipsy przed telewizorem.

    Byłam producentem katalogu z ciuchami dla kobiet w rozmiarze od 36 do 52. Odbiorcą kolekcji były przede wszystkim kobiety “puszyste”. Katalog zawsze produkowany był z udziałem modelki w rozmiarze 36/38. Firma zaproponowała kolejny katalog z dziewczyna o gabartach identycznych jak większość ich klientek. Wyglądała podobnie jak Pani z tiulem … i wiesz co, sprzedaz spadła. Poniewaz zadna z “puszystych” klientek nie chciała kupowac ciuchów, widząc je na modelkce o figurze takiej jak one. Wolały wierzyć, ze jak zalozą sweterek to będą wyglądały tak jak ta dziewczyna w rozmiarze 38. My lubimy się oszukiwać. Nigdy bym nie kupila stanika reklamowanego przez “Pania w tiulu”. Wolę zeby bieliznę czy tez sweterek reklamowała modelka “szparag” Marianna. Pełna sexu i zmysłowości. Nawet jezeli jest chudsza ode mnie.

  4. beatris pisze:

    Wiesz co, sama urodziłam niedawno synka i powiem ci że nie masz racji! Owszem przytyło mi się, nie wyglądam jak laseczka kiedyś. Ale staram się zawsze o siebie dbać, żeby mąż patrzył na mnie z przyjemnością, mimo że jestem już mamą. A co do katalogu to powiem ci, że u mnie w rodzinie dostajemy katalog z Quelle dla kobiet w dużych rozmiarach i niestety od niedawna też muszę z niego zamawiać bo trudno coś fajnego na siebie po dziecku znaleźć, ale w tym katalogu zdjęcia są na osobie mojej postury 42-44 i jest to młoda dziewczyna i chociaż trochę okrągła ale wygląda super w tych ciuchach i gdyby je jakaś chuda laska pokazywała to nie wiem czy bym kupiła. Tak więc nie masz racji. Ja kupuję z tego katalogu bo przynajmniej wiem jak to leży na bardziej puszystej osobie. I zawsze jesteśmy zadowolone z zakupów z tego katlogu. A jak coś nie pasuje, to zawsze można odesłać i zwracają bardzo szybko pieniądze i zamówić coś innego.

  5. Asia pisze:

    A ja noszę rozmiar 46-48-50-52 ( w zależności od marki ) i wysłałam kiedyś swoje fotki zrobione profesjonalnie do niemieckiej agencji modelek XXL…Byłam niestety za mała, bo przyjmowali od 170 cm, a ja mam 166 cm…Co do katalogów wysyłkowych z Paniami o pełnych kształtach – ja wolę właśnie takie, bo patrząc na fotkę takiej modelki widzę siebie w takim stroju, a jak patrzyłabym na modelkę 38 – to ubranie na niej mogło nieźle wyglądać, a na mnie już zupełnie inaczej !!!

    pozdrowionka, Asia

  6. catamaran pisze:

    Monika nie wiem czy to jest tak do końca jak piszesz. Zwróć uwagę np. na kampanię Dove, gdzie pokazano całkowicie normalne kobiety, różnej tuszy i wieku i jak firma zapewnia to był strzał w dziesiątkę, sprzedaż bardzo wzrosła. Cała kampania piękna Dova to sukces, dzięki temu, że pokazuje przeciętne kobiety a nie modelki z agencji tej czy innej.

    Myślę, że dzisiejsze kobiety są zmęczone wiecznym oglądaniem lalusiowatych i wychudzonych modelek. Szczególnie kobiety bardziej puszyste albo starsze niż 30-35 lat, które po urodzeniu dziecka niekoniecznie chodzą w dresach, ale też nie mogą odnaleźć się w swoim nowym, mniej lub barzdiej puszystym życiu.

  7. pirania pisze:

    Ja także wolałabym oglądać bieliznę, której kupno rozważam, prezentowaną przez modelkę o gabarytach zbliżonych do moich. Szczególnie hm… dolną bieliznę. Bo na razie nie starcza mi wyobraźni, żeby przewidzieć, co będzie ona zasłaniać, a co odsłaniać – kiedy widzę rozmiar ‘S’ na modelce ‘S’. Bardziej porównawczy byłby rozmiar co najmniej ‘XL’ na modelce co najmniej ‘XL’, która ma biodra i brzuch. Każda z osób, które kiedyś były szczupłe i z różnych powodów przestały, wie, że tkanka tłuszczowa nie układa się równą warstwą dookoła całego ciała, tylko w niektórych miejscach robi się jej więcej, a w niektórych mniej. Bielizna układa się na krągłościach zupełnie inaczej, niż na płaskościach, więc porównania z modelką ‘S’ nie ma.
    Myślę, że potrzebna jest postawa akceptacji dla różnych rozmiarów. Bo osoba tęższa czasem wstydzi się nawet pójść na siłownię albo basen (nie mówiąc o tym, że nader często nie ma w czym). Oglądając szczupłe młode dziewczęta prezentujące kostiumy kąpielowe, czy stroje sportowe, wyobraża sobie, że wyłącznie takie spotka w przybytkach kultury fizycznej, i że będzie wśród nich wyglądać źle. Oczywiście tak by nie było – ale boi się sprawdzić – bo boi się braku akceptacji ! Przekaz medialny mówi jej, że tylko szczupłe mają prawo żyć ;-)
    Miałam szczęście chodzić na aerobik do grupy prowadzonej przez bardzo sprawną i zgrabnie wyglądającą panią w rozmiarze około 44 (kiedy sama byłam 42…), w grupie były osoby od rozmiaru 34 do co najmniej 56, w wieku od 15 do 60 lat i najprzeróżniejszego wzrostu. O różnych sylwetkach – prawie jak z programu Trinny i Susannah :-) Instruktorka równoległej grupy miała spokojnie rozmiar 48 – i wyglądała świetnie, a skakała jeszcze lepiej niż ta nasza! Oduczyło mnie to kompleksów związanych z wyglądem i pokazało, że ludzie są różni i że tak jest dobrze.
    Moniko; tusza nie zależy jedynie od ilości czasu poświęconego dbaniu o siebie. Ilość czasu poświęcanego dbaniu o swoje ciało nie jest wprost przekładalna na tuszę. Ludzie mają różne typy budowy ciała, różny układ kości, niektórzy choćby odchudzaniem wpędzili się w chorobę, i tak nie zejdą poniżej niechcianych wymiarów. Ludzie mają różną gospodarkę hormonalną organizmu, wpływającą wprost na tuszę, niektórzy nie mogą utyć, inni ni mogą schudnąć. Czasem trzeba się leczyć – nie tylko z cukrzycy – niektóre leki wpływają na wzrost wagi ciała. Czasem nie wolno się odchudzać, bo można sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. Sportowy tryb życia jest wspaniały – ale czy zawsze równoważny ze szczupłością ? Spójrz na naszych olimpijczyków; Agatę Wróbel, Kamilę Skolimowską itd.
    Tak, trzeba dbać o siebie, ale jednym z elementów dbania o siebie jest noszenie dobrych, wygodnych ubrań. Z bielizną włącznie. Ładnych, żeby czuć się lepiej i mieć więcej chęci życia. Ładnych, dobranych do sylwetki, żeby akceptować siebie i dzięki temu nie być zdanym na akceptację innych. Howgh.

  8. Ilia pisze:

    Kobiety przestancie sie wymnadrzac po przy wzroscie 180 rozm 44 i 46 bedzie wygladal super. Dlaczego nikt wlasnie nie pomyslal o kolekcji ubran dla pan w rozmiarze 42 – 46 i wzroscie 155 – 165? Wkurzaja mnie takie komentarze. Tez bym chciala miec 175 przynajmniej, nie miec bulimii przez te cholerne zwaly na brzuchu i zeby wszystko bylo ok. Niestety jak jakas polsak firma wypusci cos w duzym rozmiarze, co dla modelingo oznacza – najwiekszy rozmiar 42, to modelka musi miec z 180 wzrostu zeby nie bylo przypadkiem widac zadnej niedoskonalosci w zwiazku z “olbrzymim” rozmiarem. Fakty sa niestety takie, ze wiekszosc niskich kobiet ma rozm. 44 czy 46, a o nich nikt nie mysli, bo i po co? Pomyslala firama “Olsen” i dobrze, ale jest niewiele kobiet, ktore stac na te ciuchy. I tak zle i tak niedobrze. Moze naprawde potrzebna jest masowa zachorowalnosc na anoreksje i bulimie, wtedy nasi projektanci sie obudza? … ale z reka w nocniku. Rzeczywistosc trudna do przyjecia ale prawdziwa, dzieki producentom, ktorzy twierdza, ze nie beda szyli rozmiarowek wiekszych niz 38, bo zuzyja za duzo materialu, w Europie lekarze bija na alaram, w USA rowniez. Oby tak dalej, moze w koncu ktos pojdzie do sadu z jakims chorym na glowe projektanatem promujacym jedynie przerazajaca chudosc i odpowie za smierc modelki czy jakiejs dziewczyny, ktora chciala byc jak modelka. Moze ten szal na rozmiar xs i xxs sie skonczy, choc watpie. Beznadziejni producenci glodza modelki, bo szkoda im materialu a mlode dziewczyny daza do idealu a pozniej choruja cale zycie albo umieraja z glodu. Ludzie zacznijmy w koncu myslec!!!!

  9. Bogusia pisze:

    Jeżeli jest gdzieś w pobliżu Katowic agencja puszystych modelek prosze do mnie napisać na e-mail będę bardzo wdzięczna bogusia13@autograf.pl

  10. noname pisze:

    Zobaczcie na tą modelke. Jestem fotografem, ktory do tej pory foografował wyłącznie piękne i wymiarowe kobiety, od tej chwili uważam, że duża babka może być równie piękna i zadbana.

  11. Iwona pisze:

    Właśnie – niskie kobiety nie mają gdzie kupić ubrań. W sklepie dla “normalnych” wysyłają mnie do “puszystych”. W tym drugim słyszę od progu: “Ależ my nie mamy takich malutkich rozmiarów!”. A ja mam 153 wzrostu i rozmiar 46. Do Moniki – choruję na cukrzycę i bulimię…

  12. Rennia pisze:

    No i super, ze sa takie kobiety i pokazuje sie je wzem i wobec swiatu, w koncu takich jest wiekszosc. Fajna jest tez
    http://www.plotkiok.pl/index.php?str=artf&no=77
    puszysta modelka i aktorka Gabourey Sidibe

  13. admin pisze:

    Rennia chyba źle podlinkowałaś bo nie otwiera się :( Ale tutaj macie linka do Gabourey Sidibe
    http://images.google.pl/images?hl=pl&source=hp&q=Gabourey+Sidibe&btnG=Szukaj+obraz%C3%B3w&gbv=2&aq=&oq=

    Moim zdaniem Sidibe powinna nieco kilosów zrzucić to by wyładniała. Wolę jednak oglądać ją, niż trupio kościstą i obłędnie brzydką Erin O’Connor pozbawioną biustu:
    http://images.google.pl/images?q=Erin%20O%E2%80%99Connor&oe=utf-8&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a&um=1&ie=UTF-8&sa=N&hl=pl&tab=wi

  14. Marta pisze:

    mamy polskie modelki xxl http://www.agaczerwinska.com

  15. Agata pisze:

    Odniosłam wrażenie, że mamy dwie kategorie kobiecych rozmiarów i “wielkości”… albo do max 38 albo 44 i powyżej… a zapomniany środeczek? 40 i 42 to rozmiary bez nazwy jak widze, a szkoda bo nie wiem jak się mam nazwać?

  16. Cornelia pisze:

    Moniko, tak negatywnie mówisz o ,,puszystych ” modelkach, i o tym jak to sprzedaż po obejrzeniu katalogu spadła, ja myślę, że to nie w modelkach był problem tylko w tych okropnych ubraniach.Zastanów się tak na poważnie jak Ty byś się czuła słysząc opinie takie jak Twoja. Nie pojmuję Twojego rozumowania, czy osoba o rozmiarze większym niż 38 nie może być atrakcyjna?Ja jestem puszysta noszę rozmiar 46, ale mam naprawdę ładną buzię i fajną sylwetkę, nawet z brzuchem i nie czuję się nieatrakcyjna, codziennie patrze w lustro i czuję się szczęśliwa że wyglądam jak wyglądam a nie jak chodząca śmierć(widzę że to jest Twój ideał piękna). A jeśli uważasz że kobiety w Polsce o siebie nie dbają, to obserwację musiałaś prowadzić na własnej osobie.

  17. Marta pisze:

    czesc ja uwazam ze w kazdym rozmiarze mozna byc sexy to kwestia wlasnej samooceny jak dla mnie…ale kazdz moze miec swoje zdanie!! co do agencji modelek xxl to sama chce nawiazac z jakas wspolprace bo nosze rozmiar od 44-48 w zaleznosci od marki mam 178cm i 23lata….
    myslalam tez o modelingu samej bielizny o ile mozna to tak nazwac bo mam ladny biust rozm. D80-E90 w zaleznosci od marki

  18. jula pisze:

    Monika naucz się czytać ze zrozumieniem a potem się wypowiadaj.

Zostaw odpowiedź

logo
logo
Wspierane przez Wordpress | Zaprojektowany przez Elegant Themes
Seksowna bielizna damska |
Bielizna erotyczna sklep internetowy |
Bielizna erotyczna |
Sexy Bielizna |
Jak odzwyczaić się od jedzenia słodyczy